czwartek, 3 września 2015

Podsumowanie sierpniowego wyzwania - treningi. Wyzwanie wrześniowe = dieta.




Jak wiecie z instagrama postawiłam przed sobą wyzwanie sierpień = 27dni treningowych. 
Czy się udało? Yep! Niestety nie jestem zadowolona z jakości wszystkich treningów :) 
Ważne, że dotrzymałam sobie danego słowa i wywiązałam się z wyzwania, ale.. po raz kolejny już jestem zdania, że takie wyzwania są nie do końca trafne.

Po pierwsze: zmęczenie organizmu. Nie ma, że boli, nie ma że nie ma czasu, nie ma że nic :P masz tylko 4 wolne dni i planuj tak, żeby wykorzystać je właściwie w ostateczności.
Po drugie: zniechęcenie. Na mnie to tak działa. Jak coś muszę to mniej mi się chce to robić z automatu.. DO treningu w niektóre dni podchodziłam na zasadzie przymusu - dlatego na wstępie napisałam, że nie jestem zadowolona z jakości niektórych treningów. Były bo musiały być i nic więcej..
Po trzecie: po prostu za dużo tego. Nawet jak dla mnie, osoby która średnio ćwiczy 6 razy w tygodniu. To przy miesięcznym zestawieniu treningów wyszło tego za dużo. 
Po czwarte: dużo sportu = dużo jedzenia. Niestety im więcej ćwiczymy tym należy więcej jeść, a ja jadłam nie do końca dobre rzeczy. Przede wszystkim przy spadku energii posiłkowałam się słodyczami.. Dużo błędów żywieniowych w sierpniu oj dużo :)

Realny cel to 15 porządnych treningów określonego typu plus reszta według tego jak się czujemy danego dnia, nie polecam takiego maratonu jak sobie urządziłam :)

Treningi ze względu na spalone kalorie danego dnia:


Treningi ze względu na czas ich trwania:



Kilka zdjęć z moich treningów :)










Kolejne wyzwanie. Wrzesień = miesiąc diety. Zero kupnych słodyczy, zero kupnych słonych przekąsek. Mogę jeść tylko to co sama zrobię bez użycia białego i brązowego cukru, dużej ilości tłuszczu i z zachowaniem zasad zdrowego i dietetycznego żywienia. Wrzesień to reset po żywieniu sierpniowym, idealnie wyzwanie po wakacjach pełnych grzechów :)
Wiele z Was zadeklarowało się, że jest ze mną w tym wyzwaniu, tych którzy się jeszcze nie zdecydowani - zachęcam! :) na 3,7,14,21 dni czy miesiąc. Przyłącznie się, spróbujcie. Nie musicie się tu podpisywać od razu, ale najpierw zobaczcie jak Wam to wyjdzie.
Pamiętajcie, że sylwetke odchudzamy w kuchni, a mięśnie rzeźbimy na siłowni czy ćwicząc w terenie.
Dieta to podstawa i lwia część sukcesu.

Powiem Wam, po prawie 3 dniach, że nie jest łatwo.. Nie jem lodów (mogę tylko wodne, ale nie korzystam póki co) więc w sumie nie mam co jeść, bo w te upały jadłam głównie lody :) nie mogę nic chrupać, bo słone przegryzki też zabronione. Chcąc nie chcąc ograniczam się tylko do głównych posiłków :) co wychodzi oczywiście na duży plus dla mnie. Powoli przyzwyczajam żołądek, że nie wrzucam mu co chwile czegoś małego przez cały dzień, a jem konkretne posiłki o konkretnych porach. Good 4 me :)


Do następnego,
Paula!

4 komentarze:

  1. Hej!
    Przeczytała Twój blog i się zakochałam! Szczególnie w przepisach - w końcu coś, co da się jeść (a dodatkowo, przygotowanie nie zajmuje połowy dnia i sporej części funduszy).
    Troszkę Ci zazdroszczę - nie tego, że Ci się udało, ale motywacji. Mnie czasami tego niestety brakuje.

    Mam jedno pytanie: przy tak dużej utracie tłuszczyku, na skórze muszą pozostawać ślady. Jak sobie z nimi radzisz? U mnie już przy pierwszych 8/10 kg skóra jest straszna. Nie wiem, jak będzie dalej...
    Możesz mi coś poradzić?

    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) to prawda, motywacja jest najważniejsza przy odchudzaniu i wytrwałość :) słomiany zapał powoduje efekt jojo - ja teraz nie zbijam wagi po takim spadku pół roku chcę ustabilizować wagę i póki co mi się udaje od nowego roku chcę zrzucić ostatnie 12kg :)
      jeśli chodzi o skórę trzeba się przyzwyczaić, ja dużo ćwiczę co pozwala zachować jej większą elastyczność. Na początku skóra była dość wiotka wtedy smarowałam brzuch różnymi balsamami teraz trochę się z tym pogodziłam i akceptuję to wszystko bo czuję się o niebo lepiej :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdą Waszą opinię :)